Anerneq's avatar
Anerneq

Aug. 21, 2021

0
Czy religia jest naprawdę ważna?

Niedawno poznałem chłopaka. Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam sobie, czy religia jest naprawdę ważna.

Myślę, że dla wielu ludzi wierzenie w jakiegoś boga jest pocieszącą myślą. Dla nich religia jest ważna, bo gdyby Bóg nie istniał, któż mógłby im pomóc? Czuliby się osamotnieni i cierpialiby.
Widzę to w tamtym chłopaku tak i w rodzinie. Wyglądają jak ludzie, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by poprowadzić dobre i satysfakcjonujące życie.

Ja jednak nie myślę, że dla mnie religia jest ważna. Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (czego o tym wiem?), ale czegoż to ważne, czy istnieje czy nie? Nie rozumiem, dlaczego muszę potrzebnie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego. Dla mnie najważniejsze w tym życiu jest zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać moje miejsce na świecie. Poszukiwanie czegoś innego, którego nawet nie możemy rozumieć wydaje mi się pustą statą czasu.

Pamiętam co mi powiedziała jedna ateistka: ona trochę zazdrościła teistów, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam na niebie... gdy chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnienia Boga, jego możliwe istnienie mnie wcale nie uspokoja. Wręcz przeciwnie czułbym nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi...

Corrections (3)
Correction Settings
Choose how corrections are organized

Only show inserted text
Word-level diffs are planned for a future update.

Czy religia jest naprawdę ważna?

Niedawno poznałem chłopaka.

Dla nich religia jest ważna, bo gdyby Bóg nie istniał, któż mógłby im pomóc?

Anerneq's avatar
Anerneq

Aug. 31, 2021

0

Czy religia jest naprawdę ważna?

Niedawno poznałem chłopaka.

Dla nich religia jest ważna, bo gdyby Bóg nie istniał, któż mógłby im pomóc?

Anerneq's avatar
Anerneq

Aug. 26, 2021

0

Anerneq's avatar
Anerneq

Aug. 23, 2021

0

Czy religia jest naprawdę ważna?


This sentence has been marked as perfect!

This sentence has been marked as perfect!

Niedawno poznałem chłopaka.


This sentence has been marked as perfect!

This sentence has been marked as perfect!

Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam sobie, czy religia jest naprawdę ważna.


Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam soiebie, czy religia jest naprawdę ważna. Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam siebie, czy religia jest naprawdę ważna.

Albo "zadaję sobie pytanie"

Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam soiebie, czy religia jest naprawdę ważna. Jest religijny, a gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam siebie, czy religia jest naprawdę ważna.

Zamiast "pytam siebie" można powiedzieć "zastanawiam się", co brzmi bardziej naturalnie. Albo tak, jak proponuje mareczek: "zadaję sobie pytanie".

Jest religijny, a. Zawsze gdy rozmawiamy o religii, zawsze pytam sobstanawiam się, czy religia jest naprawdę ważna. Jest religijny. Gdy rozmawiamy o religii, zawsze zadaję sobie pytanie, czy religia jest naprawdę ważna. Jest religijny. Zawsze gdy rozmawiamy o religii, zastanawiam się, czy religia jest naprawdę ważna. Jest religijny. Gdy rozmawiamy o religii, zawsze zadaję sobie pytanie, czy religia jest naprawdę ważna.

Według mnie, gdy rozbijemy to długie zdanie na dwa krótsze, brzmi to bardziej naturalnie.

Myślę, że dla wielu ludzi wierzenie w jakiegoś boga jest pocieszącą myślą.


Myślę, że dla wielu ludzi wierzenieara w jakiegoś boga jest pocieszącą myślą. Myślę, że dla wielu ludzi wiara w jakiegoś boga jest pocieszącą myślą.

Myślę/Sądzę/Uważam, że dla wielu ludzi wierzenieara w jakiegoś boga jest pocieszającą myślą. Myślę/Sądzę/Uważam, że dla wielu ludzi wiara w jakiegoś boga jest pocieszającą myślą.

Wolałabym nie używać czasownika "myśleć" i rzeczownika "myśl" w tym samym zdaniu, dlatego proponuję synonimy.

Myślę, że dla wielu ludzi wierzenie w jakiegoś boga jest pocieszającą myślą. Myślę, że dla wielu ludzi wierzenie w jakiegoś boga jest pocieszającą myślą.

Poprawiłem, by było gramatycznie.

Dla nich religia jest ważna, bo gdyby Bóg nie istniał, któż mógłby im pomóc?


This sentence has been marked as perfect!

This sentence has been marked as perfect!

Czuliby się osamotnieni i cierpialiby.


Czuliby się osamotnieni i cierpiaeliby. Czuliby się osamotnieni i cierpieliby.

Czuliby się osamotnieni i cierpiaeliby. Czuliby się osamotnieni i cierpieliby.

Czuliby się osamotnieni i cierpiaeliby. Czuliby się osamotnieni i cierpieliby.

Widzę to w tamtym chłopaku tak i w rodzinie.


Widzę to w tamtym chłopaku tjak i w rodzinie. Widzę to w tamtym chłopaku jak i w rodzinie.

Widzę to wu tamtymego chłopakua, tak i wjak i u (jego/mojej) rodziniey. Widzę to u tamtego chłopaka, tak jak i u (jego/mojej) rodziny.

Dobrze byłoby uściślić, o czyją rodzinę chodzi - jego czy Twoją.

Widzę to w tamtym chłopaku tak i wjak i w (mojej/jego) rodzinie. Widzę to w tym chłopaku tak jak i w (mojej/jego) rodzinie.

Pasuje tam wsadzić przyimek — wtedy brzmi bardziej naturalnie.

Wyglądają jak ludzie, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by poprowadzić dobre i satysfakcjonujące życie.


Wyglądają jakmi się ludzieźmi, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by poprowadzić dobre i satysfakcjonujące życie. Wydają mi się ludźmi, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by prowadzić dobre i satysfakcjonujące życie.

Lepiej pasuje tutaj tryb niedokonany. Wyglądają jak ludzie brzmi niespecjalnie dobrze w tym kontekście moim zdaniem

Wyglądają jakdają mi się ludźmi/Sprawiają wrażenie ludzie, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by poprowadzić dobre i satysfakcjonujące życie. Wydają mi się ludźmi/Sprawiają wrażenie ludzi, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by prowadzić dobre i satysfakcjonujące życie.

Wyglądają jak ludzie, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by poprowadzić dobre i satysfakcjonujące życie. Wyglądają jak ludzie, którzy po prostu potrzebują przewodnika, by prowadzić dobre i satysfakcjonujące życie.

Ja jednak nie myślę, że dla mnie religia jest ważna.


Ja jednak nie myślę, że dla mnie religia jestnie jest dla mnie ważna. Ja jednak myślę, że religia nie jest dla mnie ważna.

Ja jednak nie myślę, że dla mnie religia jestuważam religii za coś dla mnie ważnego/...za sprawę dla mnie ważnaą. Ja jednak nie uważam religii za coś dla mnie ważnego/...za sprawę dla mnie ważną.

Albo prościej: "Jednak dla mnie religia nie jest ważna".

Ja jednak nie myślę, że dla mnie religia jest ważna. Ja jednak nie myślę, że religia jest ważna.

"dla mnie" jest niepotrzebne, bo zacząłeś zdanie od "Ja". To, że to Twoje zdanie wynika z kontekstu.

Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (czego o tym wiem? ), ale czegoż to ważne, czy istnieje czy nie?


Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (czego o tym wiem? ), ale czegoży to ważne, czy istnieje czy nie? Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (co tym wiem?), ale czy to ważne, czy istnieje czy nie?

Nie chcę mówipowiedzieć, że Bóg nie istnieje (czegoo ja o tym wiem? ), ale czegoży/czemu to ważne, czy istnieje czy nie? Nie chcę powiedzieć, że Bóg nie istnieje (co ja o tym wiem?), ale czy/czemu to ważne, czy istnieje czy nie?

Nie jestem pewna, co miało znaczyć to "czegoż" - "czy"? "czemu"? W każdym razie formy "czegóż"/"czegoż", "czymże", "czemuż" brzmią dość archaicznie i lepiej ich nie używać, chyba że potrzebujesz specjalnie archaizować jakiś tekst.

Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (czego o tym wiem? ), ale czegoży to ważne, czy istnieje, czy nie? Nie chcę mówić, że Bóg nie istnieje (co o tym wiem?), ale czy to ważne, czy istnieje, czy nie?

Nie rozumiem, dlaczego muszę potrzebnie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego.


Nie rozumiem, dlaczego muszę potrzebkoniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego. Nie rozumiem, dlaczego muszę koniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego.

Nie rozumiem, dlaczego muszę potrzeb/miałbym koniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego. Nie rozumiem, dlaczego muszę/miałbym koniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego.

Nie rozumiem, dlaczego muszę potrzebkoniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego. Nie rozumiem, dlaczego muszę koniecznie szukać sensu w tym wszystkim, szukać czegoś większego.

Złe słowo.

Dla mnie najważniejsze w tym życiu jest zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać moje miejsce na świecie.


Dla mnie najważniejsze w tym życiu jesto zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać mojego miejscea na świecie. Dla mnie najważniejsze w tym życiu to zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać mojego miejsca na świecie.

Dla mnie najważniejsze w tym życiu jest zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać mojego miejscea na świecie. Dla mnie najważniejsze w tym życiu jest zrozumieć najpierw gdzie jestem, a potem szukać mojego miejsca na świecie.

Dla mnie najważniejsze w tym życiu jestto najpierw zrozumieć najpierw gdzie ja jestem, a dopiero potem szukać mojego miejsce na świecie. Dla mnie najważniejsze w tym życiu to najpierw zrozumieć gdzie ja jestem, a dopiero potem szukać mojego miejsce na świecie.

Szyk zdania trochę mylący. Poprawiłem.

Poszukiwanie czegoś innego, którego nawet nie możemy rozumieć wydaje mi się pustą statą czasu.


Poszukiwanie czegoś innego, którego nawet nie możemy zrozumieć wydaje mi się pustą stratą czasu. Poszukiwanie czegoś innego, którego nawet nie możemy zrozumieć wydaje mi się stratą czasu.

Poszukiwanie czegoś innego, którczego nawet nie możemy /nie umiemy/nie potrafimy zrozumieć, wydaje mi się pustą stratą czasu. Poszukiwanie czegoś innego, czego nawet nie możemy/nie umiemy/nie potrafimy zrozumieć, wydaje mi się stratą czasu.

Poszukiwanie czegoś innego, któr, czego nawet nie możemy zrozumieć, wydaje mi się pustą stratą czasu. Poszukiwanie czegoś, czego nawet nie możemy zrozumieć, wydaje mi się stratą czasu.

Pamiętam co mi powiedziała jedna ateistka: ona trochę zazdrościła teistów, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam na niebie... gdy chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnienia Boga, jego możliwe istnienie mnie wcale nie uspokoja.


Pamiętam co mi powiedziała jedna ateistka: ona trochę zazdrościła teistówom, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam naw niebie... gdyjeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniau Boga, jego możliwe istnienie mnie wcale nie uspokoja. Pamiętam co mi powiedziała jedna ateistka: ona trochę zazdrościła teistom, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam w niebie... jeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniu Boga, jego możliwe istnienie mnie wcale nie uspokoja.

"W niebie" pasuje lepiej bo jest bardziej przenośne, "Na niebie" są chmury :)

Pamiętam, co mi powiedziała jedna/pewna ateistka: ona trochę zazdrościła teistówwierzącym, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam naw niebie... gdyJeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniau Boga, jego możliwe/ewentualne istnienie mnie wcale mnie nie uspokoaja. Pamiętam, co mi powiedziała jedna/pewna ateistka: ona trochę zazdrościła wierzącym, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam w niebie... Jeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniu Boga, jego możliwe/ewentualne istnienie wcale mnie nie uspokaja.

"Zazdrościła teistom" brzmi trochę za bardzo uczenie ze względu na wyraz "teista", który w codziennym języku praktycznie nie występuje. Zwykle ateistom przeciwstawiamy wierzących, choć pewnie nie jest to dokładne przeciwstawienie, bo "ateista" brzmi bardziej kategorycznie niż "niewierzący", prawda?

Pamiętam, co mi powiedziała jedpewna ateistka: o. Ona trochę zazdrościła teistówludziom wierzącym, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam naw niebie... gdy Jeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniau Boga, jego możliwe istnienie mnie wcalwcale mnie nie uspokoaja. Pamiętam, co mi powiedziała pewna ateistka. Ona trochę zazdrościła ludziom wierzącym, bo gdy czują się źle, Bóg może ich pocieszyć, ale dla ateistów nikogo nie ma tam w niebie. Jeśli chodzi o mnie, nawet jeśli nie zaprzeczam istnieniu Boga, jego możliwe istnienie wcale mnie nie uspokaja.

Długie zdanie. Rozbijaj na krótsze, wtedy lepiej się to czyta. Poprawiłem, by było bardziej naturalnie.

Wręcz przeciwnie czułbym nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi...


Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi... Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi...

Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi... Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi...

Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy, wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi... Wręcz przeciwnie, czułbym się nawet smutniejszy, wiedząc, że Bóg jest, ale nic nie robi dla ludzi...

You need LangCorrect Premium to access this feature.

Go Premium